Drodzy Odbiorcy!2010-07-12Opinie prosimy przesyłać na adres naukawpolsce@pap.pl (w temacie: SERWIS-OPINIE) Redakcja
Konkurs "Popularyzator Nauki 2009" rozstrzygnięty!2009-12-15Jesteśmy także na platformie Globile!2009-12-18Codzienną dawkę najciekawszych informacji z serwisu Nauka w Polsce znajdziesz na platformie "Globile".
Teraz możesz nas czytać także na wyświetlaczu swojego telefonu komórkowego! |
2010-02-04 09:57
Raport: w Polsce na powszechne czesne jest za wcześnieW Polsce na powszechne czesne jest za wcześnie - uważają eksperci z Ernst & Young i Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Proponują utrzymanie podziału na studentów płacących za naukę oraz tych, których studia są finansowane z budżetu państwa. Przedstawiony w środę raport "Strategia rozwoju szkolnictwa wyższego w Polsce do 2020 r." powstał na zlecenie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Koszt projektu strategii wynosi ok. 1,7 mln zł. Wspólnie z projektem strategii autorstwa rektorów uczelni, ma być podstawą dalszych i bardziej pogłębionych zmian w szkolnictwie wyższym.Według ekspertów, w Polsce należy utrzymać studiowanie finansowane z budżetu państwa. Chcą jednak, by resort nauki mógł zlecać uczelniom "kształcenie określonej liczby studentów" w określonych dziedzinach nauki. To oznacza, że ci studenci, którzy nie znajdą się w "określonej liczbie", będą musieli za swoje studia zapłacić. "Nie chcemy wprowadzać powszechnego czesnego. Na to w Polsce jest za wcześnie" - powiedział jeden z koordynatorów projektu strategii, dr Piotr Ciżkowicz z Ernst & Young. Wyjaśniał, że kształcenie będzie kontraktowane przez państwo w trybie konkursowym. Ciżkowicz zaznaczył też, że do konkursu będą stawać na równych prawach uczelnie publiczne i niepubliczne. "To rozwiązanie pozwoli resortowi nauki w większym stopniu kształtować politykę edukacyjną zgodnie z wymaganiami, jakie stawia rynek pracy" - przekonywał. Raport wskazuje także na konieczność wprowadzenia większej różnorodności w szkolnictwie wyższym. W tym celu mają powstać nowe typy szkół takie jak kolegia akademickie (na wzór amerykański) oraz uczelnie badawcze. Kolegia akademickie będą zajmować się kształceniem na poziomie licencjatu, a ich kadra dydaktyczna nie będzie miała obowiązku prowadzenia badań naukowych. Z kolei uczelnie badawcze będą musiały prowadzić badania naukowe "na poziomie światowym popartym wyróżniającą oceną mającego powstać Komitetu Ewaluacji Jednostek Naukowych". Uczelnie będą też mogły ustalać własne programy studiów, a ich jakość będzie sprawdzać Państwowa Komisja Akredytacyjna oraz Komitet Ewaluacji Jednostek Naukowych. W dalszym ciągu mają istnieć uczelnie zawodowe, które mają przygotowywać studentów do konkretnego zawodu, np. księgowego, a także uczelnie akademickie kształcące w odróżnieniu od uczelni zawodowych na ogólniejszym poziomie, np. w dziedzinie ekonomii. Według ekspertów, należy zlikwidować stypendia za wyniki w nauce (finansowane ze środków publicznych z pozostawieniem możliwości fundowania ich przez darczyńców prywatnych), a uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczyć na stypendia socjalne. Jak tłumaczył zaproszony do prac nad projektem strategii prof. Stefan Jackowski z Uniwersytetu Warszawskiego, studenci powinni być motywowani do lepszej nauki przez oczekiwane wynagrodzenie. "Chcemy także wprowadzić promesę stypendium socjalnego, dzięki czemu student, zanim podejmie naukę, będzie już wiedział czy otrzyma materialną pomoc" - mówił Jackowski. Dodał też, że stypendia socjalne miałyby być wypłacane w systemie pomocy społecznej, a nie na uczelniach. Eksperci zaproponowali wprowadzenie zakazu zatrudniania doktorów na ich macierzystych uczelniach (przez okres dwóch lat), co ma spowodować zwiększenie mobilności pracowników naukowych. Postulują ponadto utworzenie staży podoktorskich np. w przemyśle, co ma silniej związać naukę z gospodarką. Ich zdaniem, powinna powstać także Krajowa Agencja Wymiany Akademickiej, instytucja, której zadaniem byłaby promocją Polski jako miejsca studiów i badań naukowych. "Ta instytucja ściągałaby kadrę i studentów zagranicznych na programy stypendialne finansowane ze środków publicznych" - dodał Jackowski. Jackowski zaproponował też likwidację dotychczasowych studiów niestacjonarnych, które w nowej formule jako tzw. studia w trybie przedłużonym miałyby realizować 100 proc. programu studiów stacjonarnych. "To wymagałoby wprowadzenia dodatkowego, trzeciego semestru wakacyjnego" - zauważył ekspert. Raport wskazuje także na konieczność ograniczenia wielozatrudnienia pracowników naukowych. "Na każdą działalność dydaktyczną albo badawczą poza uczelnią trzeba będzie uzyskać zgodę władz uczelni niezależnie od tego, czy to jest etat czy umowa o dzieło" - mówił Jackowski. Raport "Strategia rozwoju szkolnictwa wyższego w Polsce do 2020 r." trafi w lutym do konsultacji społecznych, a na początku marca ma być przedstawiona jego nowa wersja.NNO PAP - Nauka w Polsce ls/ gma/ agt/
Wszystkich komentarzy: 3
Autor: doktor nauk scislych
2010-06-29 21:31:35
Wieloetatowosc w swietle reformy Szkolnictwa Wyzszego:
Jezeli sprzeciw budzi zakazanie wieloetatowosci to moze nie warto blokowac
calej reformy. Moze moznaby pozotawic wieloetatowoc jezeli to jest koszt
tego aby jakiekolwiek zmiany nastapily. Oczywiscie najlepiej byloby aby
kazdy obywatel bez wzgledu na swoj zawod, czy lekarz czy nauczyciel zajmowal
tylko jeden etat. Wowczas bylby bardziej wydajny w swojej pracy i nie
blokowalby miejsca zatrudnienia osobom, ktorzy w ogole pracy nie maja. To
jest ideal spoleczenstwa, ale w gospodarce rynkowej chyba nikt sie na to nie
zgodzi. Jezeli chodzi o wieloetatowosc na swiecie to mozna popatrzec na
artykuly w czasopismach filadelfijskich. Bardzo czesto autorzy zagraniczni
wpisuja w swoich artykulach wiecej niz jedna uczelnie jako swoje miejsce
zatrudnienia. W Polsce ilosc godzin dydaktycznych jest duza, wiec pracownicy
ktorzy chca prowadzic badania naukowe raczej nie maja kilka miejsc
zatrudnienia (nie maja na to czasu). Wybieraja prace naukowa, ktora lubia
zamiast dorabiac dydaktyka w kilku miejscach i miec godziwe zarobki. Dlatego
w artykulach polskich autorow raczej kilka polskich miejsc zatrunienia
czesto sie nie spotyka. Zeby prowadzic badania naukowe Polacy czesto biora
urlop bezplatny i badania takie prowadza za granica. Za granica albo w ogole
nie musza prowadzic zajec ze studentami albo bardzo mala liczbe. Za wieksze
pieniadze, w lepszych warunkach prowadzi sie badania naukowe. Wszyscy sa
zadowoleni, a chyba najbardzie polskie ministerstwo, bo w Polsce pracownicy
maja urlop bezplatny a do publikacji jest obowiaze wpisywania adresu
polskiej uczelni (bedac za granica wpisuje sie dwa adresy w artykule:
uczelnie zagraniczna i uczelnie polska). Pracownik wowczas jest oplacany
tylko przez jedna uczelnie (zagraniczna), Polacy nawet nie oplacaja w tym
czasie ZUS, ale korzysci maja. Taka praca naukowa (publikacje) Polakow to
glowny pozytywny przyczynek do rankingow polskich uczelni. Taka darmowa z
polskiej strony wieloetatowosc zdaje sie najbardziej odpowiada polskiemu
Ministerstwu.
Wszystkich komentarzy: 3
Autor: doktor nauk scislych
2010-06-25 02:41:44
Co dalej z reforma?
Projekt nowej ustawy po wprowadzeniu poprawek bylby krokiem w przod. Czyzby
na tym projekcie sie skonczylo? Czyzby bylo kolejne przesuniecie terminu,
tym razem o 10 lat jak czytamy w strategii rozwoju na 2020. Wiele mozna
zrobic teraz:
1. Jezeli mamy ambicje podniesienia miejsca polskich uczelni to nie nalezy
robic przetargow na okreslenie kryteriow jednostek naukowych. Jezeli chcemy
uczestniczyc w jakims rankingu to trzeba stsowac kryteria takie jakie sa
stosowane w tym rankingu a nie tworzyc wlasne. Przede wszystkim nalezy
przestac manipulowac lista filadelfijska. Ministerstwo publikuje wlasna
punktacje czasopism. Na tej liscie nie ma wszystkich czasopism
filadelfijskich, czasami tez czasopismo o mniejszym impact factor ma wieksza
liczbe punktow niz czasopismo o wiekszym impact factor. Komisja, ktora
tworzy taka liste ministerialan nie powinna miec prawa takiej manipulacji.
Jezeli wygodniej operowac duzymi liczbami to mozna pomnozyc impact factor
przez 10 i zaokraglic i jezeli ogloszone sa nowe impact factory w danym roku
to uakatualniac te liste. W nowych programach niedawno udostepnionych przez
Ministerstwo nadal sa naduzycia. Wystarczajacym problemem sa czasopisma
spoza listy filadelfijskiej.
2. Nowa habilitacja powinna podnosic polskie uczelnie w rankingach
miedznarodowych a nie jak teraz oslabiac pozycje Polski. Obecna habilitacja
to dlugotrwala procedura, zamiast ktorej moznaby skoncentrowac sie na pracy
naukowej, ktora dawalaby pozytywny wklad do rankingow miedzynarodowych. Nalezy
nowa habilitacje tak zaprojektowac aby pomagala a nie przeszkadzala w pracy
naukowej a co za tym idzie podnosila pozycje Polski w swiecie.
3. Punkt 7.52 dyskwalifikuje opracowana strategie. Autorzy projektu nie
rozumieja na czym polega zdobywanie tytulow naukowych w miejscach, ktore sa
uwazane za prestizowe np. Uniwersytet Kalifornijski. Dobra praca magisterska
czy doktorska powinna byc na poziomie publikacji w dobrych miedzynarodowych
czasopismach. Jezeli cala kadra na uczelni bedzie skupiona tylko na pracy
dydaktycznej to mlodzi ludzie nie beda mieli skad brac pomysly do swoich
prac magisterskich. Promotorzy musza sami uczestniczyc w nauce zeby wiedziec
jaki kierunek nadawac tym pracom. Nauka to nie jest przemysl, o ktorej mozna
pisac 'obowiazek pracy naukowej, 'obowiazek publikowania'. Takie zapisy moga
tylko obnizyc poziom. Czesto jest tak, ze prowadzi sie obliczenia bardzo
zmudne a wynik jest negatywny i takich wynikow w ogole sie nie publikuje,
szuka sie nowych rowiazan. Jezeli bedzie obowiazek publikowania to sie
opublikuje takie wyniki w lokalnej gazecie, a nie o to chodzi. Dodatkowe
wynagrodzenie za wyniki naukowe, ktore sie uzyskalo w latach ubieglych moze
podniesc efektywnosc naukowa, ale na pewno wymog publikowania takiej
efektywnosci nie podniesie. Musi byc kreatywna atmosfera, dobre zarobki,
mniej zajec dydaktycznych. Tylko w takiej atmosferze mozna efektywnie
pracowac naukowo a co za tym idzie tez dydaktycznie. Najlepszym rozwiazaniem
jest wlasnie umiejscowienie w jednej uczelni pracownikow, ktore maja wiecej
zajec ze studentami oraz pracownikow ktore wola miec wiecej czasu na prace
naukowa i odpowiedni podzial zarobkami: dodatkowa dydaktyka to dodatkowe
pieniadze, lepsze wyniki naukowe W PRZESZLOSCI to tez dodatkowe pieniadze.
Taki podzial oraz pensum dydaktyczne, pensja minimalna powinny byc
ustanawiane na mozliwie niskim szczeblu (w Polsce na etapie Rad Wydzialu).
Wszystkich komentarzy: 3
Autor: jrozan
2010-06-24 20:18:39
Likwidacja stypendiów na naukę - głupota!!!
Autorzy raportu chyba zapomnieli, że studenci stają w pewnym momencie przed alternatywą, dorobić sobie na zmywaku, czy uczyć się pilnie i otrzymywać stypendium. Czy inwestycja w naukę się opłaca, czy lepiej odsypiać wykłady w domu? Stypendia za dobre wyniki powinno się podnieść przynajmniej do poziomu płacy min. Ich likwidacja zdemotywuje studiujących do zgłębiania wiedzy i ułatwi dostęp do studiów osobom bogatym.
Nauka jest jak niezmierne morze. Im więcej jej pijesz, tym bardziej jesteś spragniony. Stefan Żeromski
|
Serwis finansowany przez
Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego Chłopiec czy dziewczynka? A. Giddens "Klimatyczna katastrofa"2010-09-08Prawie każdy na kuli ziemskiej słyszał wyrażenie +zmiana klimatyczna+ i wie przynajmniej trochę, co ono znaczy. Odnosi się do faktu, że emisja gazów cieplarnianych produkowanych przez nowoczesny przemysł powoduje ocieplanie się klimatu na Ziemi, co potencjalnie może mieć katastrofalne skutki w przyszłości. Większość jednak robi bardzo mało, jeśli w ogóle cokolwiek, by zmienić swe codzienne przyzwyczajenia, nawet jeśli są one źródłem zagrożeń, które zmiana klimatyczna może nam przynieść - pisze Anthony Giddens we wstępie do swojej książki "Klimatyczna katastrofa". Publikacja ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka. Raport: w Polsce na powszechne czesne jest za wcześnie2010-02-04W Polsce na powszechne czesne jest za wcześnie - uważają eksperci z Ernst & Young i Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Proponują utrzymanie podziału na studentów płacących za naukę oraz tych, których studia są finansowane z budżetu państwa. Przedstawiony w środę raport "Strategia rozwoju szkolnictwa wyższego w Polsce do 2020 r." powstał na zlecenie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Koszt projektu strategii wynosi ok. 1,7 mln zł. Wspólnie z projektem strategii autorstwa rektorów uczelni, ma być podstawą dalszych i bardziej pogłębionych zmian w szkolnictwie wyższym.
|
Polski wynalazek - urządzenie do szukania dziury w całym ...   
Prof. Majkowicz: Pacjent jest najważniejszym podmiotem w procesie leczenia ...   
Świętokrzyski Piknik Jurajski od soboty w Bałtowie ...   
Grzesiowski: szczepionka na grypę uchroni też przed wirusem AH1N1 ...   
Konsorcjum śląskich uczelni będzie zabiegać o zagranicznych studentów ...